Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fashion Week Poland. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fashion Week Poland. Pokaż wszystkie posty

25.06.2012


Pomijając polityczny kontekst derszerifa, a skupiając się na kwestiach lokalnych, w najbliższym czasie:
- szeryf będzie oceniany: niedługo obrona mgr,
- szeryf będzie oceniał: wraz z Podszewką i Maddy wyłonimy zwycięzców dwóch konkursów związanych z imprezą SZAFA PARTY by grabbit- szczegóły pod linkiem, (UPDATE: NASTĄPIŁA ZMIANA DATY EVENTU: Z 7 LIPCA NA 30 LIPCA, ORGANIZATORZY PRZEPRASZAJĄ ZA ZMIANY)
- szeryf wyruszy na dziki wschód/zachód: kierunek w trakcie ustaleń. Jedno jest pewne- gdziekolwiek będę, będę online :>
Na zdjęciach, po kurtce z frędzlami, kolejne łupy vintage - torba moschino i transparentna koszula zakupiona w strefie showroom na Fashion Week w Łodzi (niestety nie pamiętam, od którego z obecnych tam butików vintage ją nabyłam). 















pisc by Podszewka

kurtka z frędzlami _ sh
koszula _ vintage
torba _ moschino vintage - Chic Happens
broszka _ wyszperana

p.s. zapraszam do polubienia fanpage'u bloga (here). Na nim, poza aktualnościami, niepublikowane zdjęcia, newsy i przecieki;).


24.05.2012

Jeżeli jednak ktoś na hasło "Fashion Week" dostaje konwulsji, zapraszam na relację z pokazu Domi Grzybek- wkrótce na blogu. 
Po tym jak opadły emocje, z dystansem i zgodnie z obietnicą, kontynuuję na blogu wątek łódzkiego tygodnia mody. Aby nie ograniczać się do samych pokazów, zobaczycie także moją subiektywną TOP FIVE*, czyli 5 ciekawych rzeczy z showroomów,  na które można było przeznaczyć kilka(set) peelenów z domowego budżetu. Na koniec- people, standardowo kilka ciekawych twarzy i jeszcze ciekawszych ciuchów + kilka zdjęć ze mną- zgodnie z przysłowiem "szewc bez butów chodzi" mam ich stosunkowo niewiele.

*Ranking TOP FIVE nie jest sponsorowany, z nikim nie piłam wódki, żadnej z tych rzeczy nie dostałam (a szkoda;) itd.

Kontrastujące tkaniny, w prostych, niekiedy asymetrycznych formach przygotował Tomasz Olejniczak (Tomaotomo). Skóry, jedwabie i cekiny oglądaliśmy w kilku podstawowych kolorach (czarny, niebieski, czerwony, biały). Zamiłowanie do skór i ciekawych połączeń black&white zdecydowanie przeważyło szalę- mój typ to czarno-biały komplet i prosta, czarna, skórzana bluzka z kołnierzykiem- klasa. Zdjęcia z pokazu i backstage zapewnił Marek Makowski- dzięki! 
Na zdjęciach (tym razem mojego autorstwa) dzianinowa kolekcja Bereniki Czarnoty. Troszkę mi przykro patrząc na nią, ponieważ przypominam sobie, że dzianiny najbardziej podobają mi się.... na wszystkich tylko nie na mnie. Jeżeli już jakimś cudem kupię sweter, jego kariera zazwyczaj kończy się po drugim razie noszenia/ ewentualnie kończy jako ciepły sweterek do ciepłych kapci... Kolekcja Bereniki zdecydowanie zasługuje na coś więcej.
Orsay nie powalił. Mimo, iż niektóre z sukienek były nie tyle oryginalne, co po prostu ładne, modelki w tej kolekcji przypominały mi bardziej chiński streestyle (słodkie ciuszki, przesadnie wystylizowane i - koniecznie - brutalnie modne). Całość pogrążyły buty, które same w sobie ciekawe, tutaj dobrane zostały chyba na zasadzie "dajemy co jest". Do połyskującej, wizytowej sukienki z trenem można było się wysilić na znalezienie alternatywy. I nikt mi nie wmówi, że miało być ekstrawagancko.

TOMAOTOMO BY TOMASZ OLEJNICZAK

 












BACKSTAGE
 make-up: delikatny makijaż oczu + pomarańczowa pomadka.



BERENIKA CZARNOTA





 ORSAY




TOP FIVE - SHOWROOM 


5. 
Torebki GOSHICO - kuferki (lakierowane bądź z materiału) przyozdobione piórami. Piękny, kolorowy i praktyczny akcent. 

 



4. 
Kombinezon KATARZYNY KROLAK- transparentny kombinezon, rękawy w perłowych, rybich odcieniach materiału.

 


3.  
Torba DOMI GRZYBEK - wieeeeelka, różowa i z neonowym napisem (dostępne w różnych kolorach). Zauroczyłam się dopiero po zobaczeniu jej na żywo





2.
Dodatki plastic-fantastic - torebki TREGVART i daszek OLGI SZYNKARCZUK- soczyście :)





1.
HELMUT NEWTON'S SUMO- zmniejszona wersja legendarnego albumu HN- Sumo, który ważył 35 kg. O cenie nie wspominam;). Niestety nie zapisałam księgarni, która miała go w swojej ofercie, ale w sieci jest takich sporo. Jeżeli komuś się znudziła ta pozycja, chętnie podam adres do przesyłki ;)



PEOPLE











Do zobaczenia na kolejnej edycji :)

25.04.2012


Słowem wstępu, zakończył się długo wyczekiwany Fashion Week, który mimo wielu krytycznych uwag zebranych w poprzednich edycjach wciąż przyciąga ludzi 'z branży' i sporą widownię. Czy i jakie wnioski wyciągnęli organizatorzy? Z punktu widzenia blogera z akredytacją i modelki (brałam udział w pokazie Tomaotomo by Tomasz Olejniczak) przyznaję, że nie mam zastrzeżeń dotyczących organizacji eventu (w duchu pomarudziłam jedynie na długą drogę z przystanku tramwajowego do samej hali, za co oczywiście trudno jest obwiniać organizatora, ale... trochę ruchu nie zaszkodzi /pod warunkiem, że nie masz na sobie szpilek.../:)
System wpuszczania i kierowania na odpowiednie miejsca widowni działał dość sprawnie, obsługa w recepcji była pomocna i cierpliwie odpowiadała na pytania. Backstage zajmował dużą powierzchnię, co umożliwiało poruszanie się w nim sporej ilości osób, m.in. asystentów i garderobianych, z którymi kolekcje przechodzą długą drogę- od momentu przywiezienia do hali, aż po sam pokaz i czas po jego zakończeniu. Słowa uznania wędrują do dwóch Pań - dwóch Kasi, które zajmują się m.in. choreografią, muzyką, światłem czyli całym scenariuszem/oprawą pokazów, a także trzymają w ryzach modelki i modeli (współpraca oparta na dyscyplinie, ale i empatii została opanowana przez duet Kasi do perfekcji). Dla zainteresowanych, polecam wywiad z reżyserką pokazów mody, Kasią Sokołowską - here
Sodobały mi się makijaże (Maybelline) oraz fryzury, które dobrze komponowały się z kolekcjami, nie usłyszałam narzekań na oświetlenie wybiegu, co nie będzie spędzać snu z powiek fotografom obrabiającym miliony zdjęć zrobionych podczas FW (sweet dreams, Marku:) Całość powyższych uwag jest oczywiście subiektywna, niewykluczone, że zaistniały okoliczności, które niekoniecznie zasługują na pochwałę- sytuacje te na pewno znajdą oddźwięk w sieci... prędzej czy później. W kuluarach jednak dobiegły mnie nie tylko komentarze dotyczące minionych pokazów, ale i niepochlebne opinie uczestników showroomu, którzy narzekali na niską temperaturę w hali i ponoć zmarznięci prezentowali swoje marki..
Towarzystwo jakie pojawiło się w Łodzi dopisało, dając możliwość swobodnej wymiany opinii (w trakcie eventu), a także rozerwania się na imprezach, tych oficjalnych (jplastikowe FASHION TV party)/ lub też mniej oficjalnych (impreza VICE w klubie DOM). Te uwiecznił swoim małym aparacikiem niejaki Ivan Rodic, znany wszystkim jako Facehunter - here.
To tyle, odnośnie organizacji i ciekawostek. Teraz czas na tę ważniejszą część, czyli kolekcje, które zaprezentowane zostały na tej edycji Fashion Week. W tym i następnych postach przybliżę kilka kolekcji, które uzupełnione zostaną moim komentarzem i własnoręcznie zrobionym kolażem - nieźle się przy nich bawiłam:)



Na pierwszy ogień: ALEXIS AND PONY
Czy duet Alexis and Pony faktycznie skończy w płomieniach pozostawiam do rozstrzygnięcia publice, która miała możliwość oglądania ich pokazu w strefie OFF OUT OF SCHEDULE (wg organizatora mającej przedstawiać "nie tylko projektantów awangardowych i nieznanych szerszej publice, ale także promować młode, dobrze zapowiadające się talenty"). Pokaz kolekcji ”The Cowboy Must Never Shoot First” nietypowo rozpoczął się pojawieniem niebieskiej machiny z wystylizowanymi pasażerami płci męskiej. Uważam, że większość kolekcji sprawdziłaby się także jako unisex, sama chętnie założyłabym kilka rzeczy na siebie. Mimo, iż nazwa wskazuje na naprawdę dziki zachód, moja wyobraźnia poniosła mnie dalej kojarząc czarny skórzany płaszcz z sutanną i humerałem... co w tym przypadku jest wielkim komplementem. Nie do końca kupiłam garderobę w stylu Freda Flinstona (małe uproszczenie), ale tę po stokroć wynagrodził mi cudowny koc, wyjątkowy i bez wątpienia przytulny. Spodobały mi się także zwisające z ubrań i butów 'to tu to tam' frędzle. Końcowy wyskok w opinającym złotym stroju z głową krowy wypadł całkiem fajnie, wciąż lubię, gdy projektant pokazuje się na końcu pokazu dłużej, niż 3 sekundy.



Kolekcja MONIKI BŁAŻUSIAK
Uwaga banał - także w tej kolekcji, pierwszej w ramach DESIGNER AVENUE, wypatrzyłam Freda Flinstona - futra zarzucone przez ramię. W tym przypadku motyw ten jednak spodobał mi się zdecydowanie bardziej, niż we wcześniej przedstawionej kolekcji. Ale do rzeczy. Oszczędność w kolorze (mimo iż to zachowawcze beże i mało praktyczna biel) dobrze komponują się z ciekawymi projektami Moniki. Cóż nowego, cóż w nich ciekawego? Mnie urzekły pięknie falujące kołnierze i brzegi płaszczy. Nie mylmy ich jednak z falbanami, które są mniejsze i tworzą dosyć swojski look, za którym nie przepadam. Tutaj całość jest stonowana, co zapewne będzie atutem dla osób lubiących kolekcje klasyczne, ale nie nudne. Monika zastosowała bardzo łagodne linie przypominające meandrujące rzeki, które w niektórych projektach zastąpione zostały przezroczystym materiałem, seksownie, ale nie wulgarnie ukazując takie partie ciała jak pępek czy pachwina. Kolekcja ozdobiona została także elementami skóry, futer i bardzo ciekawą biżuterią (wyglądającą z daleka jak porcelana, ale może to po prostu grubszy plastik). Wspólnym mianownikiem jest surowość, która z kolei wymyka się już z ciut nudnawego i często pojawiającego się w polskich kolekcjach minimalizmu. Moim typem jest motyw pękającej skorupy (przypominającą skorupę wysuszonej ziemi na pustyni, bądź skorupy jajka) pojawiający się m.in. na spodniach i spódnicach. Fanki trendów zapewne zauroczą się egzemplarzem z baskinką. Warto zwrócić uwagę na wielką torbę (jedynie kolor, dla mnie byłby ultra niepraktyczny), a także dyskretne, cieliste skarpetki. Mimo, iż z daleka kolekcja nie rzuca się w oczy, przy dojrzeniu pomysłowych rozwiązań i pięknych detali, całość czaruje zarówno te mniej i te bardziej wyrafinowane gusta.

kolaże _ Armaada

2.11.2010

Oto i drugi odcinek z cyklu "Powiększenie". Dziś Łódź i Poznań, Poznań i Łódź. Oba miasta miały do zaoferowania całkiem przyzwoity program w ramach łodzkiego Fashion Week, a także kolejnej poznańskiej edycji Art and Fashion Festival. Nie mam zielonego pojęcia co tej edycji działo się w Łodzi (czas, czas, czas), ale gdzieś wyczytałam, że obyło się bez światowych trendów. I bardzo dobrze, Polska wciąż jest jeszcze dość hermetycznym krajem podążającym często swoją drogą i jakby nie patrząc, niekiedy wychodzimy na tym lepiej (czyt. jesteśmy mniej uzależnieni od obcych wpływów, a więc i od ich kryzysów i porażek). Art and Fashion Festiwal daje możliwość odkrycia i rozwoju młodych talentów w ramach warsztatów projektowania, pisania, fotografowania i rysowania - oczywiście mody. Jak najbardziej jestem za organizacją eventów tego typu (ale i na tym poziomie), szczególnie, że mamy wiele młodych i bardzo zdolnych artystów. Tej edycji AFF mogłam współtworzyć jego część, a mianowicie stylizować pokazy. Było ostro, zmęczenie, sto tysięcy przymiarek, pot i zgrzytanie zębów. W pewnym momencie trzeba było ogarnąć 50cioro dzieciaków znajdujących się w jednym pomieszczeniu, to dopiero sztuka :) Dzięki współpracy wszystkich ekip, efekt końcowy był niezwykle satysfakcjonujący - Dzięki :D Niektóre z moich stylizacji:


ImageShack, share photos, pictures, free image hosting, free video hosting, image hosting, video hosting, photo image hosting site, video hosting site

ImageShack, share photos, pictures, free image hosting, free video hosting, image hosting, video hosting, photo image hosting site, video hosting site 

ImageShack, share photos, pictures, free image hosting, free video hosting, image hosting, video hosting, photo image hosting site, video hosting site

ImageShack, share photos, pictures, free image hosting, free video hosting, image hosting, video hosting, photo image hosting site, video hosting site 

ImageShack, share photos, pictures, free image hosting, free video hosting, image hosting, video hosting, photo image hosting site, video hosting site 

Foto: Marek Makowski

Nic jednak nie ucieszyło mojego oka tak jak ściągnięte prosto ze stajl.kom rodzynki wybrane z halloween'owego imprezowego torta. Nie wystarczyło być celebrytą, aby tego wieczoru zrobić wrażenie, dlatego na imprezie pojawili się: Jezus, wyuzdane diablice, żaba, Alicja z krainy czarów czy też cyber-plastikowy avatar (Heidi Klum). Wpadł też gofr.


ImageShack, share photos, pictures, free image hosting, free video hosting, image hosting, video hosting, photo image hosting site, video hosting siteImageShack, share photos, pictures, free image hosting, free video hosting, image hosting, video hosting, photo image hosting site, video hosting site

 ImageShack, share photos, pictures, free image hosting, free video hosting, image hosting, video hosting, photo image hosting site, video hosting siteImageShack, share photos, pictures, free image hosting, free video hosting, image hosting, video hosting, photo image hosting site, video hosting site

 ImageShack, share photos, pictures, free image hosting, free video hosting, image hosting, video hosting, photo image hosting site, video hosting siteImageShack, share photos, pictures, free image hosting, free video hosting, image hosting, video hosting, photo image hosting site, video hosting site

ImageShack, share photos, pictures, free image hosting, free video hosting, image hosting, video hosting, photo image hosting site, video hosting siteImageShack, share photos, pictures, free image hosting, free video hosting, image hosting, video hosting, photo image hosting site, video hosting site

trick or f*ck?