Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mała czarna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mała czarna. Pokaż wszystkie posty

9.02.2012

Tak to on, różowy (kolor idealny), z plastiku (szlachetne tworzywo) Jezus, mój własny, osobisty. Czasami pożyczam, ale niechętnie, jesteśmy ze sobą związani. Najbardziej lubię nosić go jak poniżej, czuję się jakbym wyszła prosto z konfesjonału, cudnie. A pod Maryją i Jezusem sama Maryja, która pojawiła się w magazynie BR&! Czarna długa sukienka (Gianfranco Ferre / Alta Moda) jest prze-cu-dow-na <3











fot_ Pola Lola

jesus_ Beijing market
dress_ vero moda



BR& Magazine


Black long dress_ Gianfranco Ferre / Alta Moda
Dress_ Blessus / Stary Browar, Dziedziniec

Tekst i realizacja: Monika Michaluk/ Morski Studio
projekt: Kasia Augustyniak/ Morski Studio
Zdjęcia: Agnieszka Szenrok/ Morski Studio, 
Postprodukcja: Karolina Gorzelańczyk/ Morski Studio, 
Makijaż i fryzura: Rozalia Lenartowicz

16.08.2011

Kolejne wcielenie małej czarnej. Ta jest idealna na dni pt. nie-wiem-w-co-sie-ubrać. Dodatki jak wiadomo, kwestia gustu, codziennie mogą być inne. Chiny pod tym względem mają wiele do zaoferowania to też buszuje i kupuje, tym razem padło na pierścionki czaszki, w tym jedna indiańska oraz na popękany lakier ( z tym bajerem zetknęłam się po raz pierwszy tutaj). Pionierem była marka OPI, niedługo jednak trzeba było czekać na tańsze zamienniki. Okulary kupiłam w Lipsku na Wave Gotik Treffen i sporo przepłaciłam. No cóż, słabość..








sukienka_ bread n butter
torba_ reserved
pierścionki_ no name
breloczek_ from paris
okulary_ no name

18.07.2011

Chińskie rączki są w stanie wyprodukować wszystko, a jakby nie patrząc, większość stuffu z sieciówek (szczególnie akcesoria) to chińskie wyroby w europejskich cenach. Dla takich szperaczy jak ja chińskie targi i domy handlowe są uzależniające - śmiesznie niskie ceny i przeogromny wybór.  Przebywanie tutaj jednak to niezłe pranie mózgu, wszędzie wesołe zwierzaczki, buźki, dziewczynki, wszystko  dookoła śmieje się, błyszczy i mieni kolorami... ehh.. Jeżeli jednak chcesz znaleźć coś dla siebie, uodpornij się na tłumy, targowanie się z chińczykami (skubani podbijają cenę kilkukrotnie) i pozostań niewzruszony na "jak się masz" w stu językach świata- jeżeli nie zwariujesz, wrócisz do domu zadowolony z kilkoma torbami zakupów:) 








sukienka/ dress - second hand
pasek/ belt - xidan market
buty/ high hils - nine west
torba/ bag - reserved
okulary/ sunglasses - mango

14.08.2010

Po udanym urlopie wracam do blogowania:) Na wstępie więc przyjemny, wakacyjny outfit, jak widać - pełnia letnich barw. Jedynie paznokcie i szminka zwiastują zbliżającą się jesień (nie znoszę jej, chciałabym w tym czasie przenieść się na inną szerokość geograficzną).
Wybawiłam się na Castle Party, gdzie imprezujemy w każdym kolorze, pod warunkiem, że jest to czarny, zupełnie więc jak z samochodami forda. Co jak co (może nie w wydaniu wiktoriańskim), ale czarny bardzo lubię*. Tak jak wspominała obecna także na festiwalu Vintagegirl, hasłem tegorocznego Castle Party (prócz innych nie nadających się do upublicznienia) było "nie chce mi się". Skutkuje to tym, iż ja również nie mam zdjęć z CP, nie mniej jednak festiwal zaliczam do udanych, a koleżankę po fachu pozdrawiam równie gorąco:)
Tak samo, jak czarny, uwielbiam marynarki, dlatego też, (jak zwykle zresztą) podoba mi się resorcik na 2011 r. od Alexandra McQueena: mistrzowsko skrojone, idealnie leżące marynarki, spodnie z wysokim stanem i niebanalne fasony. Szpilki też milusie, jedynie nie na nasze chodniki i portfele. Kolaż został zrobiony własnoręcznie- wiem, jest prosty i niezbyt wyszukany, ale taki miał być, by nie przyćmić tego, co naprawdę chciałam pokazać. Poza tym miałam wenę twórczą (generalnie lubię robić tego typu rzeczy), no więc stało się.

*Czarny przyciąga słońce, co tłumaczyłoby upał na Castle Party... ;-)


















fot: Marek Makowski

sukienka - sh
spódniczka - sh
rajstopy - calzedonia
zakolanówki - raj stopy
torba - reserved
pasek - kapphal
bransoletki - kapphal
pierścionek - reserved



4.01.2010

Jeżeli nowy rok, miałby być taki, jak ostatni dzień starego roku, byłoby fantastycznie. Tego sobie i Wam wszystkim życzę:) Tyle słowem wstępu.
Sylwestrowy outfit stworzony parę dni wcześniej jest alternatywą dla przekombinowanych kreacji i jest stworzony dla takich odzieżowych leni jak ja:) Debiut wykończonej frędzlami małej czarnej stanął pod znakiem zapytania, gdyż sylwestrowe plany zmieniały się jak w kalejdoskopie. Ostatecznie stanęło na tym, iż ostatnie godziny 2009 roku spędzę w Londynie. Zdjęcia Betty dodatkowo rozgrzały moją ciekawość, a także zmusiły do przeanalizowania okoliczności i zabrania jendak czegoś cieplejszego.



Za krótkie sukienki niedopasowane do figury, za duże dekolty i często rażący brak jakiegokolwiek smaku. Niestety Brytyjki w sylwestrową noc nie podbiły mojego serca. Brak odzieży wierzchniej w nocy przy temperaturze ok. 0 stopni był czymś normalnym (?), podobnie jak odkryte szpilki, często bez rajstop. Wg mnie na czas podróży 'na' i 'z' imprezy warto jednak coś na siebie włożyć:)
Na szczęście Londyn w ciągu dnia nadrobił różnorodnością stylów, odważnymi połączeniami i przede wszystkim brakiem widocznych, jednakowych trendów u wszystkich. Dla największych freak'ów i ciągłych poszukiwaczy wyjątkowych, odzieżowych arcydzieł i akcesoriów najlepszym miejscem jest camden town, artystyczna dzielnica Londynu, w której znajdują się sklepy, jakich nie znajdzie się nigdzie indziej, a także niezliczona liczba second handów i vintage shopów z prawdziwego zdarzenia w jednym miejscu:) Do tego miejsca warto wracać!

p.s. może prześle mi ktoś tę koszulkę, której jednak nie kupiłam? :)









pierwotny zestaw sylwestrowy:  
mała czarna - top shop
branzoletki - indyjskie
rajstopy - vintage 
łańcuch - vero moda 
maska - empik



zestaw do biegania nocą po mieście: 
płaszcz - h&m
sukienka - sh
torebka - valentino / sh
kamizelka z futrem - denim co
rękawiczki - net
spodnie - h&m
buty - deichmann
czapka pilotka - net
maska - empik