Szukaj na tym blogu

04.01.2010

New Year's Eve!

 
Jeżeli nowy rok, miałby być taki, jak ostatni dzień starego roku, byłoby fantastycznie. Tego sobie i Wam wszystkim życzę:) Tyle słowem wstępu.
Sylwestrowy outfit stworzony parę dni wcześniej jest alternatywą dla przekombinowanych kreacji i jest stworzony dla takich odzieżowych leni jak ja:) Debiut wykończonej frędzlami małej czarnej stanął pod znakiem zapytania, gdyż sylwestrowe plany zmieniały się jak w kalejdoskopie. Ostatecznie stanęło na tym, iż ostatnie godziny 2009 roku spędzę w Londynie. Zdjęcia Betty dodatkowo rozgrzały moją ciekawość, a także zmusiły do przeanalizowania okoliczności i zabrania jendak czegoś cieplejszego.



Za krótkie sukienki niedopasowane do figury, za duże dekolty i często rażący brak jakiegokolwiek smaku. Niestety Brytyjki w sylwestrową noc nie podbiły mojego serca. Brak odzieży wierzchniej w nocy przy temperaturze ok. 0 stopni był czymś normalnym (?), podobnie jak odkryte szpilki, często bez rajstop. Wg mnie na czas podróży 'na' i 'z' imprezy warto jednak coś na siebie włożyć:)
Na szczęście Londyn w ciągu dnia nadrobił różnorodnością stylów, odważnymi połączeniami i przede wszystkim brakiem widocznych, jednakowych trendów u wszystkich. Dla największych freak'ów i ciągłych poszukiwaczy wyjątkowych, odzieżowych arcydzieł i akcesoriów najlepszym miejscem jest camden town, artystyczna dzielnica Londynu, w której znajdują się sklepy, jakich nie znajdzie się nigdzie indziej, a także niezliczona liczba second handów i vintage shopów z prawdziwego zdarzenia w jednym miejscu:) Do tego miejsca warto wracać!

p.s. może prześle mi ktoś tę koszulkę, której jednak nie kupiłam? :)









pierwotny zestaw sylwestrowy:  
mała czarna - top shop
branzoletki - indyjskie
rajstopy - vintage 
łańcuch - vero moda 
maska - empik



zestaw do biegania nocą po mieście: 
płaszcz - h&m
sukienka - sh
torebka - valentino / sh
kamizelka z futrem - denim co
rękawiczki - net
spodnie - h&m
buty - deichmann
czapka pilotka - net
maska - empik

16 komentarzy :

  1. Wiem dokładnie o czym mówisz, pisząc o tych porozbieranych laskach, gołe nogi zimą to u nich standard... My potrzebujemy znacznie więcej, ale to chyba tylko dobrze o nas świadczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczna sukienka!!! No i te frędzlę!
    A maska - super!

    OdpowiedzUsuń
  3. sylwester w londynie! cos wspanialego :)
    drugie zdjecie baaardzo mi sie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sukienka świetna i w połączeniu z koronkowymi i różowymi rajtuzami wygląda olśniewająco:)

    A o Brytyjkach słyszałam od wielu osób, że to dla nich normalka tak pardować bez rajstop w zimie.Jakiś absurd jak dla mnie;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczna sukienka, ciekawa maska. Zazdroszczę pobytu w Londynie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. no niestety, chcesz czy nie w uk naogladasz sie polnagich dziewczat na wsze czasy, a im bardziej 'niedoskonala' panna, tym wiecej pokazuje (mnie to nieco obrzydza). mam jednak nadzieje, ze mimo wszystko wypad udany :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnie zdjęcia bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  8. najbardziej podoba mi się ta sukienka z pierwszego zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  9. maska jest swietna, tez zazdroszcze Londynu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mogę się napatrzeć, świetny gust !

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialny, odwazny styl - rewelacja
    Jak moj maz bedzie gral nastepnego giga na camden to sprobuje ci kupic ta koszulke ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie http://project-wardrobe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. pierwsze zdjęcie mega ;-) a sukienka jest przeboska ;-)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  13. mała czarna jest cudna! zestaw do biegania nocą także bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mała czarna nie zawodzi!
    Kamciatek: byłoby suuuuuuper, gdyby nam się ta sztuka udała:) !

    Pozdrawiam i dzięki:)

    OdpowiedzUsuń