Szukaj na tym blogu

20.02.2010

O ile trendy np. w kolorach dotyczą także kolekcji męskich, nie wyobrażam sobie trendu noszenia bielizny na wierzchu właśnie w męskim wydaniu. Chociaż kto wie, może wyglądałoby to nienajgorzej :). Ciekawe połączenia tego typu zauważalne są w wielu wiosennych kolekcjach (Marc Jacobs, S. McCartney), ale fragmenty bielizny od zawsze były obecne, np. są one znakiem rozpoznawczym Gwen Stefani, wg mnie jednej z najlepiej ubranych, a także jednej z lepszych wokalistek show biznesu. Ahhh.. fakt, Doda też czasami zapomni ubrać coś na siebie zostając w bieliźnie, ale nie o taki efekt jak wiecie chodzi.
Koronki wciąż zatem królują będąc nierozłącznym elementem bielizny, co bardzo mnie cieszy, gdyż  swoje ulubione koronkowe body założone na wierzch prezentowałam na blogu w listopadzie zeszłego roku w poście "Body lanuage", a moja kolekcja powiększyła się od tego czasu już o kilka nowych egzemplarzy. 
Na zakończenie polecam "jutub tygodnia" znajdujący się po prawej. Tym razem na piedestale utwór mojego ulubionego Massive Attack, ze świeżutkiej płyty Heligoland- enjoy:)

 

 marynarka - vintage
koronka - sh
bluzka - mango
spodnie - sister point
łańcuch - galeria centrum
branzolety - indie
kozaki - bata


p.s. Bardzo dziękuję blogerce Taly-na za wyróżnienie "Kreativ Blogger'em" :-)


11.02.2010

Damn, McQueen. Dziś świat mody stracił jeden z najpiękniejszych umysłów w swojej dziedzinie. Ok., Jackson też był mistrzem, obraz jego, jak się okazało, ostatecznej męki śledzili wszyscy, [niczym z popcornem w ustach w kinie], przeżuwając codziennie najnowsze newsy o odpadającym nosie i kolejnej tajemniczej chorobie. Informacja o McQueenie natomiast spadła jak grom z jasnego nieba. Wyczytałam,  że kilka dni temu stracił matkę, ale nikt jednak nie przypuszczałby, że..
Damn, McQueen, jesteś geniuszem. Oczywiście, odszedł Yves Saint Laurent, takie słowa również padały. I słusznie. Geniuszów jest wielu, wielu było i zapewne wielu będzie, a każdy z nich będzie serwował nam to, co jest w stanie przekazać. Całe szczęście. Tak inspirujące postacie mogą być pierwowzorami kolejnych geniuszy.
Kolekcje McQueena nie były byle prowokacją. Były genialne nie tylko dzięki formie, ale i treści, którą niewątpliwie ze sobą niosły. Dopracowane w każdym calu, stanowiły spójne wizje, które za pomocą jedynych w swoim rodzaju pokazów dostarczały zainteresowanym wszystkiego co najlepsze w tej branży. To u niego modelki buntowały się, że nie będą chodzić w jego butach. Jak widać kilka godzin ćwiczeń i nawet to dało się udźwignąć.
Jego pokazy były nie tylko rajem dla oczu i uszu. Miały w sobie coś, co dawało do myślenia. Brzmi banalnie? Jeżeli wszystko to było tylko czystą kreacją i wyrafinowanym chwytem w wielkim świecie mody, chylę czoła- był geniuszem więc i na tym polu. Wg mnie, tak wyrafinowane chwyty można opanować do perfekcji, jednakże u niego nie było widać ewidentnej sztuczności, jaka mogłaby się z tym wiązać, a która niekiedy widoczna jest na innych nieszablonowych pokazach. Forma ogromna, ale i przesłanie olbrzymie, każda kolekcja była wyjątkowa i zmuszała do przemyśleń nawet, gdy nawiązywała do rzeczy którymi się inspirował, a które miały już kiedyś swój czas.
Kolekcja jesienno-zimowa, nad którą rozczulałam się parę miesięcy temu była równie piękna, jak ta najnowsza wiosenno-letnia, której jeszcze nie zdążyłam skomentować. Z tego co widzę, jest ona najczęściej publikowaną i komentowaną kolekcją za wszystkich, jakie ostatnio się pojawiły. McQueen był geniuszem. Któż by inny mógł stworzyć coś równie pięknego, jak te małe ćmy..


 
  
  
 

04.02.2010

Powrót odcieni żółtego to dobra wiadomość. W mocne akcenty w tym kolorze zaopatrzyłam się już w zeszłym sezonie, generalnie mając w głębokim poważaniu fakt, że odbiegają od trendów. Bycie niewolnikiem mody, to rzecz prosta, a jakże okrutna, ponieważ zabija wszelką kreatywność w człowieku na rzecz naśladowania. Cieszę się, że pod tym względem wszystko ze mną ok. Zakup kolejnego czarnego czy szarego płaszcza nie wchodził w grę, a czerwień na sobie uznaję tylko w postaci szminki (natomiast bardzo podoba mi się zdjęcie promujące najnowszą kolekcję biżuterii YES utrzymane w czerwonej tonacji - pięknie i z klasą, prawda? W takim połączeniu nawet moherowy beret wyglądałby dobrze).
Wracając do tematu, wydawać by się mogło, że dobranie czegokolwiek do takiego płaszcza to wyzwanie, aczkolwiek musztardowy czy też inne odcienie żółtego dobrze współgrają z dosyć dużą gamą kolorów-  granica możliwości tkwi jedynie w nas samych. Ja tym razem połączyłam żółty z fioletem, akcentując  ten ostatni także na ustach. Czapa (wg mnie raczej odbiega od pilotki, może to czapa myśliwego? leśniczego? - zwał jak zwał) jest kolejną z moich ulubionych (de facto wszystkie, które noszę są moimi ulubionymi) i nie zamieniłabym jej nawet na moherowy beret. Także, gdyby był różowy;) Przed ostrym, zimowym słońcem chronią mnie okulary: tutaj w dwóch wydaniach.
Sesja trwa, dlatego też częstotliwość wpisów także mnie nie satysfakcjonuje, aczkolwiek do końca jest już bliżej, niż dalej, walczymy zatem do końca.






 
foto: A. Bartkowiak - thx :)

płaszcz - Vero Moda
spodnie - Only
czapka - vintage
szal - mamy
okulary 1. lustra - net
okulary 2. przyciemniane - Terranova


A teraz obiecana wzmianka o ostatnim pokazie w ramach poznańskiego cyklu Fashion In Charge. Sam pokaz nie jest zwykłym pokazem mody, jego forma, odbiega od klasycznego catwalku, co jest dla jednych plusem, dla innych nie. Zaletą natomiast jest fakt, iż za stylizację odpowiedzialne są blogerki. Atmosfera panująca podczas przygotowań była znakomita, a efekt naszej pracy (przy niekiedy ciężkich warunkach) jest zadowalający. Mam nadzieję, że kolejne edycje tego wydarzenia będą jeszcze lepsze!

 
  
  
 

Powyżej: 
zdjęcia 1-2 : część pokazu kolekcji wiosennej; 3: backstage; 4: organizatorki pokazu wraz ze stylistami